Shoot me#14: Riwiera

DSC02962

Lazurowe Wybrzeże to nie jest bajka, ono naprawdę jest lazurowe, aż oczy razi. I pod wszystkimi innymi względami, tak, jest to bajka. Ale głównie dla bogaczy. Monako to jest największe nagromadzenie luksusu na metr kwadratowy, na morzu oczywiście. Wszędzie luksusowe jachty, ba! statki, za bagatela 300 milionów euro. Taki mały kaprys magnatów Wschodu albo wilków Wall Street. Jeśli nie statek, to apartament za kilkaset tysięcy nad brzegiem morza, w fatalnym i okrutnie brzydkim wieżowcu (pokaże je Wam wkrótce), który jest dla mnie fenomenem architektonicznym w takim miejscu jak Księstwo Monako. No cóż, ale kto bogatemu zabroni?

Continue reading

Włochy & Francja – streetstyle + trochę o stylu nadmorskiego Zachodu.

DSC03131

Styl Polaków w wakacje powoli staje się legendarny oraz ikoniczny. Jednak w tym, niestety, negatywnym kontekście. Długi i dogłębny obraz naszego stylu opisał ostatnio Tobiasz Kujawa Freestyle Voguing, który pokusił się na gorzką analizę tegoż. Piszę nasz? Oczywiście, jestem Polką, wy jesteście Polakami, Polkami. Jednak mam nadzieję, że większość wyłamuje się z tego przykrego schematu opisanego w felietonie (który osobiście bardzo polecam). Nie generalizujmy i nie dajmy się zjeść stereotypom. Bo to nie tylko nasz problem, o czym będę pisać.

Continue reading

Jak modnie przetańczyć festiwal salsy – cz. 2 [dla panów]

DSC00974

Zarośnięty, dobrze zbudowany, ociekający testosteronem – taki teoretycznie jest prawdziwy macho. Najlepiej jeszcze, żeby miał tatuaż, albo nawet parę takich. A jak tańczy, to szaleństwo, każda jego. Jeszcze jak jest dobrze ubrany na parkiecie to głowa mała, nogi miękną, kolana z gumy, podłoga rozpływa się pod nami. No, nie wspominam już o tym, że powinien być Latynosem.

Ale, spokojnie, nie znam takiego przyjemniaczka jeszcze. Zawsze któregoś z tych punktów brakuje, bo albo nie jest zarośnięty, albo nie ma tatuażu, albo trochę tego testosteronu brakuje, a najczęściej jednak to wcale nie jest dobrze ubrany albo nie jest Latynosem.

Continue reading

Tango i seks, szachy i intryga. Latynosi. No i moda.

mezczyzna-ktory-tanczyl-tango-b-iext23231128

Muzyka rozbrzmiewa i na parkiecie pojawiają się pierwsze pary taneczne. Piękne kobiety w sukniach z dekoltem na plecach, przystojni mężczyźni w garniturach, szarmanccy i wyrafinowani. Po udanym tańcu dziękują kobiecie pocałunkiem w dłoń, odprowadzają do stolika albo zapraszają na koktajl lub szklaneczkę dżinu. Podoba wam się taki scenariusz? Mnie bardzo.

Continue reading

Shoot me#13: taneczna wygoda

DSC02673

Podobno luźny krok jest passé, wygląda jak pielucha i luźne gacie po tacie. Może i tak jest, a może nie, jednak jedno jest pewne – jest über-hiper-mega-zawodowo-total-max wygodny. Jego czas był jakieś 3-4 lata temu, ale uważam, że jest to jeden z tych fasonów, który jak już wszedł na rynek to z niego nie zejdzie, cokolwiek by modoznawcy, trendsetterzy i fashioniści mówili. Zapowiadałam niedawno, że będę mocno modnie niemodna, a więc jestem. Tylko nie mylcie tego z normcore, to trochę co innego. Bo dzisiaj mowa o alladynkach. Alladynki były, są i będą, a tym bardziej wśród tancerzy.

Continue reading

business art fashion day – dlaczego nie ze wszystkim się zgadzam

Małe, kameralne wydarzenia zawsze interesowały mnie bardziej niż przedsięwzięcia o ogromnym rozmachu i z wielką pompą. Może dlatego, że czuję się bardziej na luzie, nie ma skrępowania, miażdżącego uczucia onieśmielenia, które zawsze towarzyszy ważnym i dużym sytuacjom. No i czy się sprosta zadaniu, czy nie. Nawet jeśli się występuje w roli biernej, czyli słuchacza.

W sobotę w Warszawie odbyły się pierwsze urodziny firmy Lawmore, zajmującej się prawem autorskim i prawem nowych technologii, m.in. w modzie, w sztuce. Sobota, 30 stopni, zero chmur na niebie, a więc lokalizacja wydała się idealna: Stacja Mercedes, park, leżaczki, tor do skima i zimna lemoniada.

10422966_702084523162448_5214958869710660222_n

fot. Aleksander Bogdański

Continue reading

Szpiedzy, agenci, intrygi, zdrada, wojna i w tym wszystkim jeszcze MODA.

krawcowa-z-madrytu-b-iext18537204

 

Ja doskonale wiem, że nasza polska średnia książek przeczytanych (na głowę) jest fatalna, ale po to są wakacje, żeby nadrobić, nie dać się przeciągnąć na tę złą stronę i chłonąć literki. Ja zawsze czekam na koniec sesji, na koniec niekoniecznie przyjemnych zobowiązań uczelnianych, żeby móc sięgnąć do moich ulubionych lektur, albo tych, których stosik się niebezpiecznie powiększa przy łóżku. Radzka już Wam prezentowała jej wybór książek na lato, a ja mam swoją listę, którą chętnie się z Wami podzielę.

Zaczniemy od pozycji prawie typowo babskiej. Chociaż nie ukrywam, że jest to wyjątek. Bo można łączyć przyjemne z pożytecznym. I chcę Wam przedstawić książkę, która nie dość, że jest świetna i przyjemna, w temacie mody i tak dalej, to na dodatek wchodzi w skład moich dwóch głównych źródeł do pracy magisterskiej. Szlag, tylko żeby ta wiadomość nie wystraszyła Was od dalszej lektury tego tekstu… ;-)

Continue reading

Shoot me #12: Dres fajny jes.

DSC_8903

Uwaga, radzę obejrzeć jedynie zdjęcia. Nie spodziewajcie się rewolucyjnego wpisu. Rewolucji nie będzie, nie o prawie 2 w nocy. Nie dziś, kiedy jestem po półtorej godziny baletu i 4 godzinach salsy. Wyżęta do granic możliwości, ale szczęśliwa, bo czuję mięśnie, wiem, że pracuję. To się nazywa masochizm czy jeszcze nie, zakrawa to już pod to?

Chodzenie na tych szpilkach również jest jakąś formą masochistycznej tortury. Są one cudowne, przewspaniałe, piękne, zjawiskowe, fantastyczne, zachwycające, wyraziste i jeszcze tak mogłabym parę epitetów powypisywać, ale mają jedną wadę: nie przetańczę w nich nawet pół nocy. Kazar, zajebisty design zrobiliście, naprawdę, obcas i kolor i kształt i linia przykuwa uwagę, wykonanie jest na najwyższym poziomie, ale moje podbicie wcale się nie polubiło z tym butem. Chodzę, bo chodzić dam radę, nawet i cały dzień wytrzymam, ale już drugi przychodzi z trudem. Ale dałam radę, wytrzymałam, bo czego się nie zrobi dla oszałamiających szpilek. Tylko moje nogi potem wołały o pomstę, i tak dalej…

Continue reading

Fashion Week wiosna/lato 2014: Off Out Of Schedule

DSC01302

Gdy nadchodzi ten moment, kiedy postanawiam spłodzić parę słów o obejrzanych pokazach, to czuję, że nie wiem co mam napisać. Myśli mam miliard w głowie, latają każda w inną stronę, zderzają się ze sobą, bum, krach, skaczą, turlają się i do końca nie wiadomo co robić, od czego zacząć. Zawsze, ale to zawsze tak mam po pokazie, jednym nawet. A co dopiero po, teraz podliczam, dwudziestu jeden w ciągu zaledwie trzech dni, a i tak nie jestem rekordzistką, bo niektórzy ogarnęli nawet i trzydzieści cztery i przeżyli a ich głowy nie wybuchły.

Do zachowania trzeźwości stanu umysłu używam mojego czarnego notatnika, niczym Michaśka w Drwalu. Nie wiem skąd to skojarzenie, nie pytajcie, mówiłam, że miliard myśli lata i się kłębi, zderza, bum krach! Ale należy je uporządkować, bowiem chcę napisać parę własnych przemyśleń na temat pokazów Off Out Of Schedule obejrzanych podczas ostatniej edycji FashionPhilosophy Fashion Week Poland w Łodzi. Wiem, późno, wiem, że mogłam wcześniej, ale dopiero teraz naszła mnie tak zwana wena i zdecydowałam, że zamiast pracy magisterskiej spróbuję swoich sił znów na blogu. Nie dajmy się zwariować, nie mogę wciąż pisać o modzie w literaturze hiszpańskiej…

Continue reading